Literatura piękna

Angielskie wyższe sfery w „Mojej ostatniej księżnej”

 

Życie nigdy nie jest takim, jakim się wydaje. W rzeczywistości przynosi wiele niespodzianek, ale też niestety rozczarowań. Oprócz tych dobrych chwil owocuje w przykre zdarzenia. Nie można go też zaplanować w stu procentach, ponieważ zawsze może wydarzyć się cos nieprzewidzianego, co przynosi nie zawsze pozytywne emocje. Taka jest też książka Daisy Goodwin pt. „Moja ostatnia księżna„. Choć akcja toczy się w odległych czasach, to opowiada o uniwersalnych wartościach, które towarzyszą każdemu człowiekowi. Porusza kwestię szczęścia, które nie ma nic wspólnego ani ze statusem społecznym, ani posiadanym majątkiem. Kwestię poczucia sensu oraz własnej tożsamości, relacji społecznych i odnajdywania się w grupie. Nawiązywania kontaktów, mimo odmiennych poglądów. Powieść jest po prostu o życiu, takim, jakie w istocie jest. Zaskakujące, zmienne i nieprzewidywalne. Pełne rozterek i rozmyślań.

Amerykański luz kontra angielski dystans

Akcja powieści toczy się na przełomie wieku XIX i XX. Główną bohaterką jest amerykańska dziedziczka potężnej fortuny, Cora Cash. Jest najbogatszą panną na wydaniu w całej Ameryce. Wychowanie w przepychu pozwala jej sądzić, że wszystko, czego zapragnie należy do niej. Jest do tego piękna i zdolna, otacza się gronem znajomych i nie narzeka na brak przyjaciół. Dorasta w pięknych okolicach i artystycznych wnętrzach. Pewnego dnia rusza w podróż do Anglii, by tam poznać swojego przyszłego męża. Zdumiewa ją to, co spotyka na miejscu. Szybko okazuje się, że angielska rzeczywistość znacznie odbiega od tej, zapamiętanej z Ameryki. Odczuwa dystans ze strony innych ludzi i szybko dostrzega otaczające ją intrygi. Ma nadzieję na odmianę swojego losu, gdy w końcu poznaje swojego przyszłego narzeczonego, którym jest Ivo, książę Wareham. Przystojny, elegancki mężczyzna, który uczestniczy w polowaniach. Niestety prawda, po raz kolejny, wydaje się inna. Mężczyzna jest skryty i otacza się chłodnym dystansem. Podobnie jak zasady, które decydują o funkcjonowaniu dworu. Co rusz, Cora spotyka się z jakimiś pułapkami. Bardzo szybko odczuwa różnicę między nią a otaczającymi ją ludźmi. Wszyscy po kolei zaczynają z niej drwić i naśmiewać się. Nie tylko przyjaciele męża, ale nawet służba. Szybko zaczyna rozumieć, że jej bogactwo nie ma tutaj najmniejszego znaczenia, ponieważ dyskomfort psychiczny jest nie do wytrzymania. Aby przetrwać musi podjąć decyzję co dalej zrobić ze swoim życiem. Jak potoczą się jej dalsze losy? Czy małżeństwo przetrwa próbę? Czy kobieta polubi tak obcy dla niej kraj i odnajdzie się w nowej rzeczywistości?